Lądowanie: śródstopie czy pięta

Zastanawiałem się jak zatytułować ten artykuł , abyście na niego kliknęli. „ Lekarze go znienawidzili, biegał ze śródstopia i schudł 20 kg” , „ trzy rzeczy jakie powinien zrobić biegacz żeby w tydzień przygotować się do maratonu” lub „Anna Lewandowska zszokowała świat, pozwoliła Robertowi biegać na śródstopie” . Postanowiłem jednak liczyć na to że po prostu zaciekawi Was temat i treść.

Zatem do sedna, czy biegać z pięty czy ze śródstopia? Dla mnie odpowiedź brzmi: zdecydowanie ze śródstopia. W niniejszym artykule chciałbym przedstawić argumenty jakie przemawiają za tym sposobem biegania, oraz pokazać ten temat przez pryzmat pracy całego ciała biegacza , a nie tylko wycinka całości jakim jest stopa.


 

 

 

 

Jak to się stało że ten temat techniki biegu pojawił się w pracy fizjoterapeuty. Zaczęło się od praktyki gabinetu. Biegacze zgłaszali się z kontuzjami. Po wyleczeniu pierwotnej kontuzji, i pozytywnym przejściu testów funkcjonalnych oaz diagnostyki obrazowej, biegacz powracał do biegania. Dość często jednak wracał ponownie, z odnowionym urazem lub nowymi symptomami w innych okolicach. Wniosek nasuwał się sam. Coś podczas biegu idzie nie tak, skoro ta „ najprostsza forma ruchu „ generuje kontuzje.

Zaczęliśmy zatem analizować technikę i szukać źródeł parametrów, które prawidłowy sposób biegu determinują.

Nasze poszukiwania zbiegły się w czasie z wyjściem na rynek zagranicznych książek na temat techniki a nawet filozofii biegu. Rozpętała się wówczas dyskusja na temat sposobu lądowania podczas biegu.

Bum na bieganie naturalne rozszedł się z prędkością błyskawicy w środowisku biegowym. Posypały się dyskusje na temat biegania plemion pierwotnych. Tego czy nasi przodkowie przemieszczali się truchtając, polowali biegając czy też pędzili sprintem , kiedy sami stawali się obiektem polowania. Owe analogie, jako że hipotetyczne pozwalają na dowolną interpretację.

Najbardziej wartościową pozycją z Amerykańskich newsów ,moim zdaniem ( najbardziej opartą na dowodach naukowych a nie hipotezach ewolucyjnych), jest książka Danego Abshire`a „ Bieganie naturalne” , traktuje na temat techniki biegu, lądowaniu na śródstopiu, przy jednoczesnym wyraźnym zaznaczeniu że wymaga to zmiany pracy całego ciała, oaz dużej indywidualizacji związanej z budową anatomiczną. W książce tej wyraźnie wskazany jest moment , przypadający na lata 70te ubiegłego wieku, w którym bieganie stało się modne w USA. Tym samym stało się niezłą chrapką dla producentów obuwia, których to autor( moim zdaniem słusznie), obwinia za zmianę stylu biegu z naturalnego na „ piętowy”.

W związku z tym że amerykańscy autorzy , mają doskonałą umiejętność opakowania w świeże złotko, starych zawartości, sięgnęliśmy w naszych poszukiwaniach do rodzimych autorów. Wszak Polacy nie gęsi. I tu miła niespodzianka. Odkurzenie podręczników i poradników z lat 40-80 wieku XX, autorstwa, trenerów lekkiej atletyki, między innymi współtwórcy maratonu warszawskiego Andrzeja Zaremby, przedstawiła nam obraz techniki, konkretny, pełen i bez zbytecznych ilustracji.

Jednogłośny w sprawie sposobu lądowania. Brak zupełnie w tej literaturze podziału na lądujących na śródstopie i piętę. Normalne jest lądowanie na przednią część stopy, i to zarówno w podręcznikach AWF jak i poradnikach dla amatorów. A co najważniejsze dla mnie, poparte prawami fizyki i biomechaniki.

 

Ruszamy zatem z argumentami za lądowaniem na śródstopie:

 

1. Budowa stopy

26 kości, ponad 30 stawów połączonych więzadłami, amortyzujących wstrząs podczas lądowania na całą stopę. Podczas lądowania na pięte zostają tylko dwie kości na drodze do piszczeli: kość piętowa i skokowa

opis : amotyzacja stopy, przed lądowaniem, po lądowaniu.